Choć zamknięte masz powieki
w naszych sercach
żyć bedziesz na wieki.
Pustka, smutek i żal
nadal w nas tkwi
a serce wciaż
z taką samą siłą krwawi.

Zaświeć wirtualne światełko naszemu synkowi

Dla Ciebie synku światełko zapalam, me serce dziś płonie jak znicz, jesteś w nim na zawsze!!!!!
Śmierć stawia nas w obliczu bezsilności,
która nas obezwładnia i zabiera w nieznane.
A kiedy pojawia się kradnąc ukochaną osobę,
przeszywa serce bólem i odznacza w nim swoje piętno,
które przypomina nam stale jacy jesteśmy wobec niej bezsilni.
To, że Cię tu nie ma nie znaczy, że nie ma Cię w naszych sercach...byłeś....jesteś....i będziesz na zawsze. Są w życiu takie chwile, kiedy człowiek nie wie po co żyje...dla kogo. Kochany Aniołku Twoja mamusia ma teraz ciężki okres w życiu....zwątpienia w sens życia...w sens miłości...Nie zapomniałam o Tobie....poprostu nie mam siły pisac o tym co czuje....Nawet nie wiem czy umiałabym to wyrazić? Staram się kochanie, żyć normalnie nie pokazywać "na zewnątrz" tego co mnie gryzie. Siedzę i myśle....nie mam siły na nic....moja siła psychiczna jest już na wyczerpaniu. Czasem boję się, że coś zrobię nie tak, że w momencie mojego załamania zrobie sobie coś głupiego. Nie chce, przecież mam cudowne dzieciaczki....moje szczęścia...moje kochane skarby, które wkładają w moje zycie wiele radości, które nadają jakiś sens mojego istnienia. Synku jak mi strasznie Ciebie brakuje, dziś miałbyś już skończone dwa latka i pewnie niezły byłby z Ciebie łobuziak...a może wręcz przeciwnie??? Jakim jesteś Aniołkiem skarbie??? Zyję nadzieją, że jesteś spokojny i szczęśliwy, że gdzieś tam istnieje pozaziemskie życie, w którym kiedyś się spotkamy. Tęsknie synku...strasznie tęsknie!!!!!.
Z Anielskich skrzydeł spadają płatki,
Stając się kroplami łez,
Mój Anioł przyszedł do mnie,
Dając mi miłość ,radość i śmiech...
Wierzyłam,że tak już będzie zawsze...
Że nigdy nie zostawi mnie...
A wtedy On rozłożył skrzydła...
Powiedział,że czas na Niego...
Żebym nie płakała...
Nie smuciła się...
Że będzie Szczęśliwy..
Że będzie opiekował się mną...
I znikł...
Znikł we mgle...
Zostawiając nadzieję na spotkanie się..
10 lutego to się wydarzyło i nikt nie potrafi powiedzieć DLACZEGO?. Do bram niebieskich zapukało dziecię, wiedząc że nie ma go już na swiecie. Po jego twarzy lezki spływały i szeptał przy tym...."Ja chce do mamy". Czy tak naprawdę stac się musiało?- w głowce zadawał sobie pytanie. Nagle brame otworzył Stróz Anioł Jego i głośno powiedział..."Nie placz kolego. Troszkę pobedziesz tu z nami i wkrotce spotkasz się z rodzicami. Dziecie spojrzało na Stróża swego wciąż nie mogąc pojąc Dlaczego. Bardzo chcialo wrócić do mamy i nie przechodzic przez próg tej bramy. Anioł wziąl wtedy dziecię na ręce pokiwal głową jakby w podzience, coś mu tłumaczył wyjasniał Dlaczego mówil tak cicho by nikt nie słyszał tego. Po krótkiej chwili dziecię na niego spojrzało, przetarlo oczka, plakac przestało. Wtuliło się mocno w Aniola ramiona szepczac do ucha...."Chodźmy do Boga". Gdy przechodzili przez wileką bramę dziecię spojrzało jeszcze przez ramię. Pomachało rączką na pożegnanie swojej jedynej, najdroższej mamie. Gdy się wrota za nim zamkneły synek wyszeptał jeszcze te słowa....." Każdego dnia przychodzil tu będę, by was powitać kochani rodzice. Będę sie modlil za Wami do Boga by nigdy wiecej nie spotkala was trwoga. Za mnie kochajcie moje rodzenstwo i pielęgnujcie swoje małżeństwo. Chociaz Wam nigdy nie powiedzialem- Kocham Was Bardzo- (a tak bardzo chcialem). I zanim Anioł się zorientował, dziecię zasneło w jego ramionach ze smutną minka, słonymi łzami, bo bedzie tęsknić za rodzicami..........
Jesteś lekarstwem na zło,
na prozę życia,
które jest bez blasku i kolorów.
Podnosisz na duchu kiedy potrzebuję.
Nie muszę prosić o pomoc,
bo Ty i tak jesteś i bedziesz
i nawet o tym nie wiesz,
jak ważny jesteś w moim życiu,
Kiedy życie tak pędzi,
a ja czasem się w nim gubię,
pośród ludzkiej obojętności,
kiedy ludzie cierpią w samotności.
Ja nie muszę bo mam Ciebie...
Dziękuję, że jesteś...Aniołku.
Nie płacz kochana Mamo
ja patrzę na Ciebie co rano.
Jak tylko oczka otworzę
i skrzydła anielskie rozłożę
to zaraz lecę do Ciebie
pomimo, że jestem tu- w Niebie
Lecę, by Ciebie utulić,
do serca mego przytulić
głaskać Twe włosy rozwiane
i skleić serce złamane.
I znajdziesz mnie w listku na drzewie
I wiatru ciepłym powiewie
I w jasnym słońca promieniu
I w patku co siadł na ramieniu.
W tatrach i szumie morza
W tęczy łuku, barwnym jak zorza
W tatusia czułym uścisku
Bo jestem tak bardzo blisko...
I śpiewam Ci liści szelestem
I kocham - przy Tobie jestem
W zachodzie i wschodzie słońca
Ja będę z Tobą do końca...
Przepraszam synku za wszystko, za to, że przed wyjazdem do Polski nie zdążyłam pojechać na cmentarz... nie ma na to wytłumaczenia...Co to za matka, która nie może znaleść chwili by pojechać do swojego dziecka....Przepraszam synku, wybacz mi. Dobrze, że mamy przyjaciół, którzy zrobili to za nas. Bardzo mi z tym źle. Przepraszam synku... Nie wiem kochanie o czym mam pisać tak mi wstyd...jak można tak postępować. Przecież jesteś dla nas wszystkim, jestes naszym Aniołkiem stróżem tyle dla nas robisz, a my????.....Boże jak mi źle, jak mi wstyd. Obiecuję kochanie, że więcej się to nie powtórzy...nie pozwole na to. Bardzo za Tobą tęsknię kochanie. Codziennie kiedy patrzę na postępy twojej siostrzyczki, która mimo wczesnego urodzenia rozwija się cudownie i jak najbardziej prawidłowo, myśle jak by to było gdybym patrzyła na ciebie, na twoją radosną buźkę, na twoje roześmiane oczka...maleńkie rączki, ktore czekają tylko aby coś zbroić...Dlaczego nas tego pozbawiono!!!!!Tak strasznie mi smutno...moje oczy znowy wypełnione są łzami....Tęsknię synku....strasznie tęsknię!!!!!
Cóż ja ci kochanie mogę życzyć? Bądz grzecznym aniołkiem, szczęśliwym i radosnym. Pamiętaj o tym, że tu na ziemi są osoby które kochają Cię ponad wszystko. Codziennie czujemy twoją obecność, wiemy że towarzyszym nam każdego dnia. Pomagasz nam w każdej sytuacji. Wiem kochanie, że strzeżesz nas od złego. Doświadczyłam tego kilka razy. Dziekuję ci kotku za to, że jesteś i dbasz o nasz spokój. KOCHAM CIĘ MARCELKU NAD ŻYCIE I BARDZO ZA TOBA TESKNIĘ, DLACZEGO W TAK PIĘKNY DZIEŃ NIE MOGĘ CIĘ PRZYTULIC...DLACZEGO!!!.
Witaj synku co w górze wznosisz się i piękne rozkładasz skrzydełka To ja twój Tatuś, który bardzo kocha cię, zawsze gdy zapada zmrok i wstaje nowy dzień Wiem ze tam w górze nie jest ci źle, nie jesteś głodny i nie nudzisz się Ale zgadnij syneczku co chciałbym szepnać ci – no prosze powiedz, no powiedz mi Wiem że tu jesteś, wiem że nasz widzisz i naszym czynom niektórym się dziwisz U Pana Boga za nami się wstawiasz i za siostrami swoimi wciąż ganiasz. W domku robisz nam czasem kawały, gasisz nam światło, przełączasz kanały. Twoja mamusia bloga założyła i te świeczuszki dla ciebie zapaliła. To wszystko znaczy ze cię kochamy, myślimy, tęsknimy no i pamiętamy. W końcu Bóg da nam ze znów się spotkamy, gdzieś tam u góry u stóp dużej bramy. Czekaj syneczku i bądź bardzo cierpliwy, bo Bóg jest miłosierny i przy tym sprawiedliwy. Nie umiem pojąć tylko jednego, dlaczego nie dał Ci szansy na poczucie tego. Trudno, tak widocznie stać się musiało, choć w tym momencie żyć się odechciało. Ukradkiem płaczę za Tobą czasami, a moje serce zalewa się łzami Choc powiem szczerze ja tego nie lubię i moje serce nigdy tego nie zrozumie, Tragedia ta stała się nie wiem dlaczego i chyba nikt nie powie mi tego. Tylko modlić teraz nam się zostało by i nigdy więcej to nas nie spotkało. Kocham Cię całym sercem - TATUS
Nic już nie jest takie samo. Nawet ja nie jestem już tą samą osoba co kiedyś. Wszystko się zmieniło, zmienił się cały mój świat. Z twoim odejściem odeszła jakaś część mnie, moje serce jest rozdarte, boli...kłuje i nie ma na to żadnego lekarstwa....jest!!! ale nie osiągalne. Ale wierzę, muszę wierzyć że kiedy moje życie tu na ziemi skończy się...odejdę gdzieś tam...i spotkamy się. Wierze że jeszcze kiedyś przytulę cię mocno, tak bardzo mocno jak chciałabym to zrobić teraz...przytulę...tak będzie...obiecuje Ci to syneczku. Tęsknie...okropnie tesknię. Każda myśl o tobie to tęsknota... Każdy dzień, każda noc. Dlaczego to tak strasznie boli. Nie umię odpowiedzieć na to pytanie bo....nie ma żadnej sensownej odpowiedzi...nie ma...i nigdy nie będzie. Odeszłeś i ja nie wiem dlaczego, może miało tak być, ale jak ja mam się z tym pogodzić...no jak....Przecież zabrano mi mojego skarba, moje marzenie, jak można...no jak??
Kacham Cię Marcyś....
22.04.2007 wtorek
Dlaczego....
spotkało nas cos tak strasznego
Dlaczego....
nie ma z nami dziś synka naszego
Nie widzę, nie słyszę, nie czuję
Ta rana w mym sercu tak bardzo mnie kłuje.
Jak mam żyć...
jak żyć bez niego.
Powiedz mi Boże...
Powiedz....
Dlaczego....?
Mój najdroższy skarbeczku, mamusia długo nie pisała bo prawie dwa miesiące była w Polsce. Strasznię tęskniłam za tym by pójść do Ciebie na cmentarz, bardzo mi tego brakowało. Mamusia zrobiła ci płyte z twoim imieniem i tak mi jakoś lżej na serduszku, że nareszcie będziesz miał swój ala "nagrobek". Teraz już z daleka widać gdzie jesteś, gdzie spoczywasz mój aniołku. Wiesz syneczku jak strasznie mi Ciebie brakuje, jak strasznie było mi przykro kiedy w Polsce ludzie zagladajac do wózka pytali co urodziłam, gdy mówiłam że drugą córkę to wszyscy mówili "o szkoda nie udało się, myślałam, że mi serce pęknie. Mówiłam, że udało się...., że przez chwilkę miałam mojego ukochanego syneczka, ale nie było nam dane być razem cieszyć się sobą... Mówiłam, że odeszłeś do nieba, bo tam byłeś bardziej potrzebny niż tu na ziemi. Nigdy nie zapomnę ich min, nie wiedzieli co powiedzieć.... Ja chce mówić o tym że byłeś, że jesteś i tak bedzie zawsze. Zawsze będa o tobie mówiła, że mam synka... bo mam.... i to jakiego...najcudowniejszgo skarba na Swiecie Anielskiego syneczka, nie ma nic cenniejszego. Codziennie czuję Twoją obecność, wyobrażam sobie, że siedzisz na moim ramieniu i całujesz mnie delikatnie w policzek. Bo tak jest i ja to wiem...czuję to Kochanie. Będę zawsze o tobie pamiętać i Twoje siostrzyczki też będa wiedzieć że jesteś, że byłeś. Daria mówi o Tobie zawsze i wszędzie. Ona bardzo cie kocha. Wszyscy bardzo, bardzo Cię kochamy i pamiętamy...[*]
Ogromne serduszko dla Ciebie Aniołku

Moja miłość do Ciebie Marcelku jest ogromną tęsknotą , pragnieniem zobaczenia i przytulenia Cię do serca mego. Kocham Cię
Wszystkiego Najlepszego Kochanie
Moja perełko przepraszam, że nie piszę już tak często jak kiedyś. Ale chyba rozumiesz syneczku, że Wikunia pochłania mój czas. Smutno mi perełeczko, bo dokadnie rok temu zapadł wyrok, to dziś dowiedziałam sie, że odeszłeś. Serce mi krwawi, zawsze jak wspominam ten dzien łzy cisną mi się do oczu. Bardzo mi Ciebie brakuje i tak strasznie ubolewam, że nie pochowaliśmy Cię osobno tylko zgodziliśmy się na zbiorowy grobek. Teraz nie moge postawić Ci pomniczka, a serce mi się kraja jak ide do ciebie i widzę takie zaniedbane grobki tylko twoj jest zawsze radosny. Gdybym mogła cofnać czas to pochowałabym Cie oddzielnie i dziś mialbyś już swój pomniczek. Ciągle myśle co jeszcze mogę zrobic żebyś mial piękniej, ale nie moge zająć zbyt wiele miejsca bo przecież z Toba leżą jeszcze inne dzieciaczki i pewnie ich rodzice mieli by zazłe gdybym nie zostawiła im miejsca na kwiaty czy swiatełko dla ich dzieci. Aniołku mój, mam nadzieje, że zaopiekowałes się Aniłkiem Kubusiem, ktory nie dawno odszedł do Aniołków. Mamusia bardzo cierpiała z tego powodu, bo biedny maluszek od samego początku musiał tak walczyć o życie, a jego rodzice....aż nie umię sobie wyobrazić jak dziś się czują, nigdy nie zrozumię dlaczego tak się dzieję dlaczego musicie od nas odchodzić, dlaczego musicie być tam bez nas a my tu bez Was. Dlaczego musimy tak strasznie za wami tęsknić..... Nie rozumię.
Sniłam o Tobie syneczku. W tym snie byłeś taki uśmiechnięty, a ja szczęśliwa, że żyjesz. Nie chciałam się obudzić, marzyłąm o tym by to była rzeczywistość. Niestety, to był tylko sen. Ciebie tu nie ma, nie mogę Cie tulić i mówić jak mocno Cie kocham. Brakuje mi ciebie syneczku, to fakt twoja siostrzyczka nadała mojemu życiu sens, obudziła w nim radość i szczęście. Ale patrzac na nią wyobrażam sobie jakbyś wyglądał, czy Twoje oczka były równie piękne jak oczka Wikusi. Ciągle nie mogę uwierzyć w to, że Ciebie straciliśmy, że jesteśmu ubożsi o jedno dziecko, że nikt nigdy nam Ciebie nie odda, że nigdy nie bedę mogła cię uściskać i pokazać Ci ile dla nas znaczysz. Tak mi smutno syneczku. W wigilię nie mogłam powstrzymać lez, cały czas myślałam o Tobie, o tym, że rok temu kopałeś mnie swoimi maleńkimi nózkami. A miesiac później odeszłeś. Zbliża się rocznica twojej śmierci i nie wiem jak to będzie, jak ja to wszystko zniosę. Naprawdę Marcelku tęsknię za Tobą, a teraz szczególnie i to ze zdwojoną siła. Kocham Cię.

Syneczku dziękuję, że tak nad nami czuwałeś. Masz cudowną siostrzyczkę jest bardzo do Ciebie podobna. Bardzo cie kocham i nigdy nie przestanę, kocham Was wszystkich tak samo mocno. To dzięki Tobie poród nie był aż tak straszny i długi, mamusia nie męczyła się długo i wiem, że czuwałes i nie pozwalałeś bym się męczyła. Jeszcze raz syneczku dziekuję Ci z całego serduszka, bardzo mocno Cie przytulam. Pamiętaj, że nigdy, przenigdy o Tobie nie zapomnę. Jestem teraz bardzo, bardzo szczęśliwa i nie mogę uwierzyć, że twoją siostrzyczka jest już z nami, że mogę ją przytulić, usłyszeć jej płacz ona jest taka cudowna. Nie potrafie opisać tego co teraz czuję jakie radosne jest moje serce, a łzy które same leca mi po policzkach nie są łzami smutku, lecz ogromnej radości i szczęścia. Kocham Cię syneczku....
Jeszcze tylko 50 dni
Znowu stanęłam przed progiem
Przed mgłami nicości
Wiem jak trudno zrozumieć
Przemijanie
Jest taki dzień
Kiedy zamszowymi rękami
Rozgarniam duchów tłum
Błądzący pośród grobów
Dusz zagubionych
Pośród ciszy lasu
Sen który opada na pamięć
Odsuwa ból odejścia
Tylko czasem drapieżne palce
Wyszarpują krwawe płaty
Z marzeń i wspomnień
Serca zmęczonego tęsknotą
Dziś wiatr rozwiewa
Tańczące w mgłach
Istnień ludzkich ślady
Przenikające w kwiatach
Płomieni zniczy
Do serc naszych drżących
Czy w Chrystusowych słowach
Odnajdzie się nadzieja
Że dusze żyją nadal
Bo jeśli zgaśnie ta nadzieja
Ciemności śmierci nas pochłoną
I nic już po nas nie zostanie
Wspomnienia życia co minęło
I nigdy nie powróci
Wplata się w powiewie wiatru
W zapachu świec
Pomników zimnych cienie
W ciszę słów modlitwy
Kochamy Cię syneczku jesteś w naszych sercach i pozostaniesz tam na zawsze.
Po szklistych oczach je poznasz,
po chwiejnym glosie
po marzeniach w pył obróconych,
sercu na pół złamanym
i ramionach rozpaczliwie pustych
po kołysankach nigdy nie wyśpiewanych,
po nocach nieprzespanych,
po imionach nie nadanych
i łzach w ukryciu wylanych
po smutku lepiej lub gorzej skrywanym
po tym wszystkim poznasz aniołkowe Mamy
Kocham Cię syneczkuDziś nasza studniówka kruszyneczko, jeszcze sto dni i bedzięmy razem. Ty będziesz czerpać naszą miłość rodzicielską, a my będziemy mogli cieszyć się Tobą, twoim niemowlęcym zapachem, pierwszym krzykiem. Wiem, że czeka nas wiele nie przespanych nocy, ale jakże cudownych nocy. Zniosę wszystko byle by tylko mieć Cię obok siebie. Jeszcze troszeczkę, kilka tygodni, kilka chwil kruszynko. Kocham Cię już tak bardzo mocno, wyobrażam sobie jak bedziesz wyglądała, czy bedziesz podobna do Daruni ah jak ja nie moge się doczekać. Nadal bardzo się boję i drże przed każdą wizytą u położnej. Jak śpisz to też zastanawiam się kiedy w końcu się poruszysz. Ale musi być dobrze i będzie.
Właśnie wróciłam z usg. Z dzidzia wszystko w porządku, rozwija się prawidłowo. Ma już 709g. Z łożyskiem też wszystko ok, ściana tylna i najważniejsze nie znajduję się zbyt nisko, czyli wszystko w porządku. Nasza mała kruszynka byla dziś troszkę leniwa, spała jak ją podglądaliśmy, nie chciała nam pomachać. Widzieliśmy jej twarz i rączki w wymiarze czterowymiarowym i stwierdziliśmy, że jest podobna do Daruni. A no i najważniejsze na 90% Darunia i Marcelek będa mieli siostrzyczkę. Będziemy mieli w domu kolejna księżniczkę, świetnie. Mój mąż chyba nie może w to uwierzyć, bo ciągle powtarza, że bedzie chłopczyk i zrobi nam niespodziankę jak się urodzi. Wiem, że bardzo chce synka nie ukrywam, że ja też chciałam i to nawet bardzo, ale czas najwyższy przestwić się na córeczkę i pora zacząć kompletować dla niej jakieś ubranka, bo póki co mam tylko lumpki dla chłopca hi hi. Jestem szczęśliwa i co najważniejsze uspokoiłam się, zaczynam coraz bardziej wierzyć, że wszystko się uda, że w grudniu nasza Wiktoria bedzie z nami i będziemy bardzo ale to bardzo szczęśliwi. Marzę o tym i już nie mogę się doczekać. Syneczku kochamy Cię i zawsze bedziemy o Tobie pamiętać. Dziś mija 7 miesięcy od kad nie ma Cie z nami. Jesteś w naszych sercach skarbie na zawsze tam pozostaniesz Aniołku.
Przyjaciel
Przyjaciel jest skarbem,
Nawet kiedy odejdzie na chwilę,
Wciąż powraca...
Nawet po największej burzy...
Przyjaciel wciąż wierzy,
Nawet jak inni już zwątpią.
Oferuje swoje serce,
Ale nie czyni tego bezkrytycznie...
Przyjaciel to smutek i radość,
Kiedy wydaje się, że to już koniec...
On znowu otwiera szeroko ramiona,
A jego słowa są prawdziwe i szczere...
Miałam dziś konsultację z moim lekarzem prowadzącym i szkoda słów, jestem zrozpaczona, wściekła i nie zadowolona. Czekałam na tą wizytę 7 tygodni, miałam nadzieję, że zrobią mi usg...i...co...i...nic. Wypłakałam się choć przyznam, że nie miałam takiego zamiaru, nie chciałam płakać bo nie lubie publicznie, ale łzy same cisnęły mi się do oczu. Prosiliśmy o usg, chciałam się upewnić, czy z dzidzią wszystko wporzadku...wiecie jak wygladała moja wizyta. Pomiar ciśnienia, sprawdzenie tętna dziecka i to wszystko...tyle czekania...na nic. Szlag mnie chce trafić. Mój lekarz jest czarny, uważałam go za świetnego fachowca ale dziś zwątpiłam. Powiedziałąm mu o swoich skurczach o tym ze martwię się że szyjka może się skracać. On odparł, że jest wszystko w porzadku, że to normalne w ciąży, że tak ma być. Nawet mnie nie zbadał nic kompletnie nic...ale jestem wściekła. I w końcu postanowiliśmy, że pójdę na prywatne usg, fakt bedzie mnie to kosztowało, ale czy to ważne. Najważniejsze jest to bym się teraz uspokoiła i upewniła, że wszystko jest dobrze. W poniedziałek o godz.19.00 czasu angielskiego będę miała usg i cieszę się z tego powodu. Już nie ufam tutejszym lekarzom, ale czy ja kiedykolwiek im ufałam??nie sądzę. A i kolejna wizytę z moim prowadzącym mam...uwaga...w 41 tyg ciązy czyli już po terminie gdybym nie urodziła. Swietnie prawda??
Mija pół roku, kiedy odeszłeś syneczku. T en okrutny los nie pozwolił nam być ze soba. Nie pozwolił bym usłyszała pierwszy twoj płacz, zobaczyła pierwszy Twój krok...ten okrutny los zabrał nam nasz najwiekszy Skarb... Ciebie. I choć mineło już 6 miesięcy ja nadal cierpie i zdarza mi się popłakac w nocy...tęsknie za Tobą. Dużo radości daję mi twoja siostrzyczka, tatuś no i maleństwo które mieszka teraz w moim brzuszku. Kochamy Cie syneczku pamiętaj!!!
Kochana kruszyneczko zostało nam jeszcze 20 tygodni, mam nadzieję, że jesteś w mym brzuszku bezpieczna, że nic zlego Ci nie grozi Kochamy Cie całym serduszkiem. Twoje kopniaczki daja nam tyle radości. Dziś nawet Darunia poczuła jak kopiesz. Caodziennie całuje Twoje zdjęcie z Usg i już nie może się doczekać kiedy przyjdziesz na świat. My wszyscy czekamy z utęsknieniem, ale doczekamy się wierzę w to. W grudniu będę Cie tulić w ramionach. Marcelku wiesz synku, zaczynam 21 tydzień wiesz ile mnie będzie kosztwał ten tydzień lęku i obaw, ale wiem, że czuwasz synku...czuwaj i nie przestawaj. Jesteś głeboko w naszych serduszkach.
piątek, 18 maja 2012
Licznik odwiedzin: 50 091 (wersja testowa)
Jest to blog, wyrażajacy mój obecnie panujący smutek, żal i rozpacz po stracie najukochańszego syneczka, który skończył życie, zanim tak naprawdę je zaczął.
| « maj » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | |
| 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | |||
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: